|
|
|
Hangöver powstał jako twór mający grać covery Venom, żeby później przekształcić się w regularną armię... Czym to było spowodowane? Hellhound Warpig: Nie, niezupełnie.
Hangöver powstał, żeby grać covery starego Venom, ale uniemożliwiły to
nasze umiejętności techniczne, dlatego zaczęliśmy ubliżać muzyce, robiąc
swoje własne kawałki. Czym było spowodowane? Rządzą wyrażenia miłości do
mrocznych lasów północy, ponurych kamieni i zadumanych leśnych ścieżek...
Kurrrwa, nie wiem czym, pewnie rządzą grania, a co za tym idzie, miłego
spędzania czasu w imię potęgi Metalu!
Wracając do Venom - wasza twórczość mocno nawiązuje do ich muzyki - prosto, buntowniczo i drapieżnie. Co was tak mocno urzekło w muzyce Angoli? HW: Nie powiedziałbym, że nawiązujemy
do Venom muzycznie. Pozostają dla nas niedoścignionym wzorem. Zgodzę się
jednak, że opieramy się na tych samych schematach, co stary, genialny Venom.
Zresztą czyż cały Metal nie składa się z tego, co kiedyś wyznaczyli Cronos,
Abaddon i Mantas?! Ma być dziko, głośno i brutalnie, reszta może spierdalać
na dyskoteki.
Dlaczego "Terrorbeer"? Sporo u was wątków bezpośrednio związanych ze spożyciem napojów wyskokowych. HW: Trudno, co robić! Tego nie da
się uniknąć w naszej sytuacji, choć właściwie nie podążamy raczej drogą
wyznaczoną niegdyś przez Tankard... Piwo to tylko jeden z aspektów tego,
co nas otacza, a o tym sobie właśnie krzyczymy. 666, drunks and rock and
roll!
Brzmienie "Terrorbeer" zostało wzbogacone archaicznym szumem płyty winylowej. Czym to było spowodowane? Jesteście wielbicielami czerni płyt analogowych? HW: Jestem wielbicielem czerni wszelakiej,
uważaj na swój mroczny odbyt, gaju. Nie chcę tu dołączać do grona tych,
którzy coś tam krzyczą, że winyl to, winyl tamto, nie będe też pozować
na maniaka analogów, bo wcale nie mam ich wiele, czasami uda mi się kupić
to i owo na tym nośniku, jednak fanatyczne wykupywanie wszystkiego, co
pachnie winylem, jakichś słowackich pierdolniętych dyskotekowców czy ruskich
clownów, to już dla mnie śmiech... Slut Eviscerator może mieć w tej kwestii
inne zdanie, którym się nawet być może z tobą podzieli. Mimo swoistego
archaizmu, winyl czaruje swą specyficzną atmosferą. Perfekcyjny nośnik
dla metalu. A propos, jesteśmy w trakcie nagrywania winylowej epki dla
zainteresowanego wydawcy, tym samym trzaski na nowym wydawnictwie będą
już prawdziwe.
Kiedyś powiedziałeś, że metal jest dla metalowców. Możesz rozwinąć tę myśl? Co myślisz o dzisiejszych odbiorcach tej muzyki? HW: Myliłem się, cofam to teraz.
Metal jest dla fanów reggae i katolickiej młodzieży oazowej. W sumie wcale
tak głupio to nie brzmi, biorąc pod uwagę, że dzisiejszy "metalowiec" to
krótkowłosy katolik, który boi się brutalnej muzyki, a w jego żyłach zamiast
metalicznej krwi, płyną szczyny Jezusa. Odmawiam zaakceptowania dzisiejszej
sceny. Wolę raczej udawać, że jej nie ma i cieszyć się tym, co było kiedyś.
Oczywiście nie neguję obecnej muzyki, nawet jeśli w 90% składa się z gówna,
sztucznych, komercyjnych boybandów i spedalonych dzieci, które nie wiedzą
nic o muzyce, której słuchają. Prawdziwy metal przetrwa w sercach jego
wyznawców. Reszta może spierdalać.
Oprócz Witchmaster, na polskiej scenie stylistycznie podobnej muzyki nie uprawia nikt, ciekaw jestem, jak odnosisz się do boomu na granie a'la lata osiemdziesiąte? Dla przykładu - Gehennah, Desaster, Witchery? HW: Stary, Witchmaster to w ogóle
inna liga i inna muzyka. Zajebista muzyka i ekstremalni ludzie, ale na
pewno muzycznie nie mają nic wspólnego z Hangöver. Mamy natomiast nieco
wspólnego na innych polach (Hail Inferno! Let's burn this place to the
ground!!!), ale to temat do wdrażania w życie, a nie rozmawiania o nim,
hehe. Trend na "retro metal" w Polsce praktycznie nie istnieje. Polska
ogólnie to takie zadupie, które kupuje tylko syf wciskany siłą przez największe
wytwórnie, dlatego pewnie lansowany przez Osmose revival lat osiemdziesiątych
nie wypalił na naszej stajennej scence. Nieśmiało natomiast zaczyna wyłaniać
się wypielęgnowana, gejowska twarzyczka neo-heavy metalu, a efekty tego
są raczej rozbrajające, także nie widzę jeszcze w Polsce żadnych godnych
uwagi kapel, kultywujących epokę, w której grało się wiekopomną muzykę.
Swoją drogą, Under Forge są świetni. Gehennah, Desaster - tu nie ma wątpliwości,
to mistrzostwo świata. Nie przemawia przeze mnie kumoterstwo, że niby znamy
się z nimi, dlatego kadzimy im ile wlezie, tylko zwyczajny entuzjazm wynikający
z obcowania z ich muzyką. Gehennah i Desaster rządzą, dorzuciłbym tu także
Nifelheim, zaś kolesi z Witchery powinno się natychmiast uśpić.
Mówią, że zrzynacie z GEHENNAH... HW: To kompletna bzdura, nie mamy przecież drutu kolczastego w logo! Generalnie teksty na "Terrorbeer" są o chlani piwska, odstępstwem "Fag Killer". Czego on dotyczy? HW: Teksty są o aspektach bycia metalowcem,
piwo musi grać tu jedną z kluczowych ról, hehe. Tekst do "Fag Killer" napisany
został przez Roberta Deathrage, mówi o tym, jak miło i sprawnie należy
zarzynać pedałów. Nienawidzę pedałów! FUCK OFF!!!!
Jak podaje wkładka, materiał zarejestrowaliście w Hendrix Studio wraz z Hrimgrimnirem Beherit. Jak wrażenia z sesji w ekskluzywnym studio? Dlaczego każdy kawałek brzmi nieco inaczej? HW: Osobiście niewiele pamiętam.
Logicznym było wybranie Hendrixa, chociażby dlatego, że Hrimgrimnir Beherit
jest długowłosym metalkoholikiem. Żadnej roli nie grał tu fakt, że kilka
miesięcy wstecz Hrimgrimnir znakomicie zrealizował płytę Behemoth, bowiem
nawet gdyby chciał dać nam jakieś dobre brzmienie, to i tak był na to zbyt
pijany, a my również chcieliśmy pobawić się tymi wszystkimi wajchami, wskutek
czego raczej wcale nie brzmimy, a miks każdego numeru jest nieco inny,
stąd lekkie zmiany w soundzie.
W planach jest nakręcenie teledysku do jednego z utworów. Co będzie przedstawiał ten clip? HW: Na dniach nasz przyjaciel BlackBielack
zajmie się realizacją video do utworu "Swing of the Crowbar". Czego oczekiwać?
Rock and rolla z piekła rodem!
Czy Hangöver planuje rozpocząć działalność koncertową? HW: Nie jestem pewien, a to dlatego,
że z przyczyn niezależnych od nas, jest nas tylko dwóch, a nie wyobrażam
sobie jednoczesnego obsługiwania wokalu, basu i perkusji. Niestety,
Lublin to miasto, w którym każdy wiele mówi, ale nikt nie potrafi wprowadzić
tego w życie. Dzięki temu nie znajdziemy z pewnością żadnych nowych muzyków
wiernych ideałom piekielnego metalu. Kapele i muzycy są tutaj raczej wirtualni,
megalomani walący konia pod sny o własnej sławie. FUCK OFF!!!
Równolegle do Hangöver tworzycie coś, co enigmatycznie zwie się Demolition Team. Co to takiego? HW: Demolition Team to grupa fanów
metalu, z którą zwykle imprezujemy, wymieniamy poglądy i robimy wiele różnych,
nie zawsze politycznie poprawnych rzeczy.
Gościnnie na "Terrorbeer" solówkę zagrał BlackBielack. Dlaczego właśnie on? Jesteście zadowoleni z roboty, jaką wykonał? HW: Dlaczego on... Dlaczego, że tylko
on wie w tym mieście, do czego służy gitara, logicznym było więc poproszenie
go o zagranie kilku dźwięków w utworze "Beer & Sodomy", szczególnie,
że gościliśmy go w studio, kiedy więc ocknął się w upojenia alkoholowego,
wziął do ręki gitarę i z miejsca zagrał solówkę. Sweet!
Spalę cię, ty gaju! Dzięki za czas poświęcony dla Morbid Noizz! Słowo na koniec? SE: Powiem dwa słowa: "BEER &
SODOMY"
Paweł Grzesiuk
|
|
|