INTERVIEW TAKEN FROM MORBID NOIZZ #1/2001

Hangöver powstał jako twór mający grać covery Venom, żeby później przekształcić się w regularną armię... Czym to było spowodowane?

Hellhound Warpig: Nie, niezupełnie. Hangöver powstał, żeby grać covery starego Venom, ale uniemożliwiły to nasze umiejętności techniczne, dlatego zaczęliśmy ubliżać muzyce, robiąc swoje własne kawałki. Czym było spowodowane? Rządzą wyrażenia miłości do mrocznych lasów północy, ponurych kamieni i zadumanych leśnych ścieżek... Kurrrwa, nie wiem czym, pewnie rządzą grania, a co za tym idzie, miłego spędzania czasu w imię potęgi Metalu!
Slut Eviscerator: Nie pamiętam dlaczego i po co powstal Hangöver, byłem wtedy totalnie nachlany.

Wracając do Venom - wasza twórczość mocno nawiązuje do ich muzyki - prosto, buntowniczo i drapieżnie. Co was tak mocno urzekło w muzyce Angoli?

HW: Nie powiedziałbym, że nawiązujemy do Venom muzycznie. Pozostają dla nas niedoścignionym wzorem. Zgodzę się jednak, że opieramy się na tych samych schematach, co stary, genialny Venom. Zresztą czyż cały Metal nie składa się z tego, co kiedyś wyznaczyli Cronos, Abaddon i Mantas?! Ma być dziko, głośno i brutalnie, reszta może spierdalać na dyskoteki.
SE: Nasza muzyka nawiązuje do muzyki jakiej słuchamy na codzień i gówno komu do tego.

Dlaczego "Terrorbeer"? Sporo u was wątków bezpośrednio związanych ze spożyciem napojów wyskokowych.

HW: Trudno, co robić! Tego nie da się uniknąć w naszej sytuacji, choć właściwie nie podążamy raczej drogą wyznaczoną niegdyś przez Tankard... Piwo to tylko jeden z aspektów tego, co nas otacza, a o tym sobie właśnie krzyczymy. 666, drunks and rock and roll!
SE: Dlatego, że beer zawsze kojarzy mi sie z terrorem i vice versa.

Brzmienie "Terrorbeer" zostało wzbogacone archaicznym szumem płyty winylowej. Czym to było spowodowane? Jesteście wielbicielami czerni płyt analogowych?

HW: Jestem wielbicielem czerni wszelakiej, uważaj na swój mroczny odbyt, gaju. Nie chcę tu dołączać do grona tych, którzy coś tam krzyczą, że winyl to, winyl tamto, nie będe też pozować na maniaka analogów, bo wcale nie mam ich wiele, czasami uda mi się kupić to i owo na tym nośniku, jednak fanatyczne wykupywanie wszystkiego, co pachnie winylem, jakichś słowackich pierdolniętych dyskotekowców czy ruskich clownów, to już dla mnie śmiech... Slut Eviscerator może mieć w tej kwestii inne zdanie, którym się nawet być może z tobą podzieli. Mimo swoistego archaizmu, winyl czaruje swą specyficzną atmosferą. Perfekcyjny nośnik dla metalu. A propos, jesteśmy w trakcie nagrywania winylowej epki dla zainteresowanego wydawcy, tym samym trzaski na nowym wydawnictwie będą już prawdziwe.
SE: Że niby jakie zdanie "Only vinyl is real"? Gówno prawda!!! Dobra muzyka obroni sie sama, bez względu na nośnik.

Kiedyś powiedziałeś, że metal jest dla metalowców. Możesz rozwinąć tę myśl? Co myślisz o dzisiejszych odbiorcach tej muzyki?

HW: Myliłem się, cofam to teraz. Metal jest dla fanów reggae i katolickiej młodzieży oazowej. W sumie wcale tak głupio to nie brzmi, biorąc pod uwagę, że dzisiejszy "metalowiec" to krótkowłosy katolik, który boi się brutalnej muzyki, a w jego żyłach zamiast metalicznej krwi, płyną szczyny Jezusa. Odmawiam zaakceptowania dzisiejszej sceny. Wolę raczej udawać, że jej nie ma i cieszyć się tym, co było kiedyś. Oczywiście nie neguję obecnej muzyki, nawet jeśli w 90% składa się z gówna, sztucznych, komercyjnych boybandów i spedalonych dzieci, które nie wiedzą nic o muzyce, której słuchają. Prawdziwy metal przetrwa w sercach jego wyznawców. Reszta może spierdalać.
SE: Nic nie myślę, wali mnie dzisiejszy odbiorca muzyki metalowej, słucham tego pierdolonego hałasu od ponad 20-stu lat, a czy tak zwany "dzisiejszy odbiorca muzyki metalowej" będzie jej słuchał za 5 czy 6 lat? Odpowiedz sobie sam!

Oprócz Witchmaster, na polskiej scenie stylistycznie podobnej muzyki nie uprawia nikt, ciekaw jestem, jak odnosisz się do boomu na granie a'la lata osiemdziesiąte? Dla przykładu - Gehennah, Desaster, Witchery?

HW: Stary, Witchmaster to w ogóle inna liga i inna muzyka. Zajebista muzyka i ekstremalni ludzie, ale na pewno muzycznie nie mają nic wspólnego z Hangöver. Mamy natomiast nieco wspólnego na innych polach (Hail Inferno! Let's burn this place to the ground!!!), ale to temat do wdrażania w życie, a nie rozmawiania o nim, hehe. Trend na "retro metal" w Polsce praktycznie nie istnieje. Polska ogólnie to takie zadupie, które kupuje tylko syf wciskany siłą przez największe wytwórnie, dlatego pewnie lansowany przez Osmose revival lat osiemdziesiątych nie wypalił na naszej stajennej scence. Nieśmiało natomiast zaczyna wyłaniać się wypielęgnowana, gejowska twarzyczka neo-heavy metalu, a efekty tego są raczej rozbrajające, także nie widzę jeszcze w Polsce żadnych godnych uwagi kapel, kultywujących epokę, w której grało się wiekopomną muzykę. Swoją drogą, Under Forge są świetni. Gehennah, Desaster - tu nie ma wątpliwości, to mistrzostwo świata. Nie przemawia przeze mnie kumoterstwo, że niby znamy się z nimi, dlatego kadzimy im ile wlezie, tylko zwyczajny entuzjazm wynikający z obcowania z ich muzyką. Gehennah i Desaster rządzą, dorzuciłbym tu także Nifelheim, zaś kolesi z Witchery powinno się natychmiast uśpić.
SE: Under Forge, no, no, Hellhound zaskakujesz mnie czasami, wydawało mi się, że to ja ich tylko słucham, wracając do pytania, to Gehennah & Desaster rządzą, a Witchery na stos!

Mówią, że zrzynacie z GEHENNAH...

HW: To kompletna bzdura, nie mamy przecież drutu kolczastego w logo!

Generalnie teksty na "Terrorbeer" są o chlani piwska, odstępstwem "Fag Killer". Czego on dotyczy?

HW: Teksty są o aspektach bycia metalowcem, piwo musi grać tu jedną z kluczowych ról, hehe. Tekst do "Fag Killer" napisany został przez Roberta Deathrage, mówi o tym, jak miło i sprawnie należy zarzynać pedałów. Nienawidzę pedałów! FUCK OFF!!!!
SE: I hate them too.

Jak podaje wkładka, materiał zarejestrowaliście w Hendrix Studio wraz z Hrimgrimnirem Beherit. Jak wrażenia z sesji w ekskluzywnym studio? Dlaczego każdy kawałek brzmi nieco inaczej?

HW: Osobiście niewiele pamiętam. Logicznym było wybranie Hendrixa, chociażby dlatego, że Hrimgrimnir Beherit jest długowłosym metalkoholikiem. Żadnej roli nie grał tu fakt, że kilka miesięcy wstecz Hrimgrimnir znakomicie zrealizował płytę Behemoth, bowiem nawet gdyby chciał dać nam jakieś dobre brzmienie, to i tak był na to zbyt pijany, a my również chcieliśmy pobawić się tymi wszystkimi wajchami, wskutek czego raczej wcale nie brzmimy, a miks każdego numeru jest nieco inny, stąd lekkie zmiany w soundzie.
SE: Niestety, niewiele nowego wniosę do wypowiedzi Warpig'a, byłem bowiem jeszcze bardziej naprany niż on, ciesze się więc, że w ogóle udało nam się to nagrać...

W planach jest nakręcenie teledysku do jednego z utworów. Co będzie przedstawiał ten clip?

HW: Na dniach nasz przyjaciel BlackBielack zajmie się realizacją video do utworu "Swing of the Crowbar". Czego oczekiwać? Rock and rolla z piekła rodem!
SE: Już ty powinieneś wiedzieć najlepiej, przecież zniszczymy cię na planie ty gajuuuuuu!

Czy Hangöver planuje rozpocząć działalność koncertową?

HW: Nie jestem pewien, a to dlatego, że z przyczyn niezależnych od nas, jest nas tylko dwóch, a nie wyobrażam sobie jednoczesnego obsługiwania wokalu, basu  i perkusji. Niestety, Lublin to miasto, w którym każdy wiele mówi, ale nikt nie potrafi wprowadzić tego w życie. Dzięki temu nie znajdziemy z pewnością żadnych nowych muzyków wiernych ideałom piekielnego metalu. Kapele i muzycy są tutaj raczej wirtualni, megalomani walący konia pod sny o własnej sławie. FUCK OFF!!!
SE: Plany to my mamy wielkie, tylko gorzej z ich realizacją. Osobiście nie mam nic przeciwko paru koncertom, jeżeli znajdziemy tylko jakiegoś perkmana.

Równolegle do Hangöver tworzycie coś, co enigmatycznie zwie się Demolition Team. Co to takiego?

HW: Demolition Team to grupa fanów metalu, z którą zwykle imprezujemy, wymieniamy poglądy i robimy wiele różnych, nie zawsze politycznie poprawnych rzeczy.
SE: A także plujemy na wszystko, co święte. We blow away the christian race!

Gościnnie na "Terrorbeer" solówkę zagrał BlackBielack. Dlaczego właśnie on? Jesteście zadowoleni z roboty, jaką wykonał?

HW: Dlaczego on... Dlaczego, że tylko on wie w tym mieście, do czego służy gitara, logicznym było więc poproszenie go o zagranie kilku dźwięków w utworze "Beer & Sodomy", szczególnie, że gościliśmy go w studio, kiedy więc ocknął się w upojenia alkoholowego, wziął do ręki gitarę i z miejsca zagrał solówkę. Sweet!
SE: Ja osobiście czuję się, jakbym miał wspolne jam session z Satrianim.

Spalę cię, ty gaju! Dzięki za czas poświęcony dla Morbid Noizz! Słowo na koniec?

SE: Powiem dwa słowa: "BEER & SODOMY"
HW: FUCK OFF!!!

Paweł Grzesiuk